Protokół Noblisty

protokol Protokół NoblistyNagrodzony prestiżową Prix Renaudot błyskotliwy debiut tegorocznego noblisty J.M.G. Le Clézio. „…to historia człowieka, który nie wie, czy wyszedł z wojska, czy z zakładu dla obłąkanych”. 



 

czytaj dalej ↓ {mosgoogle}

 

Adam Pollo zerwał związki ze światem, teraz pragnie za wszelką cenę ów świat odtworzyć. Z braku miłości wymyśla (?) Michèle. Z braku namiętności utożsamia się z psem i odbywa pogoń za suką. Z braku wroga mianuje nim białego szczura i toczy morderczą walkę. Adam zaprzestał żyć, ale nie chce umierać, kataloguje więc przejawy istnienia. Oddalił się od ludzi, ale wciąż wokół nich krąży. Chce rozstrzygnąć wszystko i wszystko ustalić.

 

Dwudziestotrzyletni autor we wstępie do Protokołu wyznaje: „nie tracę nadziei, że uda mi się kiedyś napisać prawdziwą powieść”. 

 

J.M.G. Le Clézio – PROTOKÓŁ (Le procés-verbal)
Przełożyła z francuskiego Anna Tatarkiewicz, wydanie drugie poprawione, 236 s.
Państwowy Instytut Wydawniczy

 

{jgbox linktext:=[Otwórz okienko z fragmentem powieści]}W pustym domu na wzgórzu było coś nowego. Spory szczur, nie czarny jak większość szczurów zamieszkujących ścieki, ale raczej biały, popielatobiały z różowym pyszczkiem, ogonem i łapkami i z dwojgiem świdrujących niebieskich oczu bez powiek, nadających mu pozór odwagi. Musiał tam być od dłuższego czasu, ale Adam nie zauważył jeszcze jego obecności. Adam wszedł do bawialni na pierwszym piętrze, gdzie pewnego razu leżał z Michèle na stole bilardowym. Nie był tam od tej pory, w zasadzie dlatego że mu to nie wpadło do głowy; chyba że przez lenistwo, które nie pozwoliło mu się wspiąć po drewnianych schodkach prowadzących na piętro.
     Potem przypomniał sobie bilard i pomyślał, że mógłby pograć parę godzin. Po to tam wrócił.
     Otworzył okno i odepchnął okiennice, aby lepiej widzieć. Zaczął wszędzie szukać kul bilardowych; pomyślał, że właściciele schowali je w którymś z mebli, i nożem wyważył wszystkie szuflady. Ale ani w komodzie, ani w kredensie, ani w szafie, ani w stoliczku z cytrynowego drzewa nie było nic oprócz starych pism i kurzu.
     Adam zwalił pisma na podłogę, aby je później przeczytać, po czym wrócił do bilardu; odkrył wówczas po prawej stronie mebla rodzaj szuflady zamkniętej na klucz, gdzie – jak można się było domyślić – kule musiały wpadać przez otwory w stole do gry. Adam nożem wydłubał otwór dookoła zamku; na wyważenie szuflady potrzebował dwudziestu minut. Wewnątrz znalazł istotnie tuzin kul z kości słoniowej, czerwonych i białych.
     Wyjął kule i poukładał na suknie bilardu. Do gry brakowało mu jeszcze kija. Ale co do kijów, właściciele musieli je dobrze schować, może w innym pokoju; może nawet zabrali je Bóg wie dokąd.
     Adam nagle poczuł się zmęczony szukaniem. Rozejrzał się wokoło siebie w nadziei, że znajdzie coś, co mogłoby zastąpić kije. Nie było nic prócz nóg fotela w stylu Louis XV; trzeba by je wyłamać, a w dodatku były wygięte i pozłocone, Adam zaś nie chciał brudzić sobie rąk. Wtedy mu się przypomniało, że widział w ogródku, znajdującym się przed willą, dwa czy trzy krzewy różane przywiązane do tyczek bambusowych, służących za podpórkę. Zeszedł na klomb, wyrwał jeden z krzaków i wyjął tyczkę.
     Zanim poszedł na górę, ściął nożem jedną różę z krzaka; nie była duża, ale dobrze uformowana, dosyć okrągła, z bladożółtymi przyjemnie pachnącymi płatkami. Wstawił ją do pustej butelki po piwie, na podłodze pokoju, obok stosu koców. Potem, nawet na nią nie spojrzawszy, wrócił na piętro.
     Przez kilka minut grał w bilard sam z sobą; celował kulami jednymi w drugie, nie bardzo zważając na kolory. Raz udało mu się za jednym zamachem zbić cztery kule. Ale poza tym jednym razem, co było raczej sprawą przypadku, musiał przyznać, że nie jest najmocniejszy. Albo nie trafiał w kule, w które celował, albo nie udawało mu się wcelować w odpowiednie miejsce: kij dotykał kościanej gałki trochę z boku, zamiast w sam środek, i kula toczyła się byle gdzie kręcąc się jak oszalała wokoło własnej osi. Ostatecznie Adam zrezygnował z gry w bilard; wziął kule i zaczął ciskać nimi o podłogę wprawiając się w grze w kręgle. Zauważmy, że w tym także nie przejawiał większej zręczności, ale kule, padając na podłogę, powodowały swego rodzaju łoskot i toczyły się tam i sam, tak że to było bardziej interesujące i dawało nawet jakąś satysfakcję.
     W każdym razie to w czasie tej zabawy zobaczył szczura. Był to spory, dorodny szczur, stojący w przeciwległym końcu pokoju na swoich czterech różowych łapkach i patrzący bezczelnie na Adama. Adam na jego widok z miejsca wpadł we wściekłość, spróbował trafić go kulą bilardową, aby go zabić, a przynajmniej zadać mu dotkliwy ból, ale spudłował. Próbował jeszcze parę razy. Szczur nie wydawał się przestraszony. Patrzał Adamowi w oczy z podaną naprzód płową głową, ze zmarszczonym czołem. Gdy Adam rzucał kościaną kulą, szczur odskakiwał w bok, wydając rodzaj żałosnego pisku. Rzuciwszy wszystkie kule, Adam przykucnął tak, aby znaleźć się mniej więcej na wysokości zwierzęcia. Pomyślał, że szczur podobnie jak on sam mieszka w tym domu, może nie tak długo. Musiał wyleźć w nocy z jakiejś dziury w sprzęcie i przebiegać willę od góry do dołu w poszukiwaniu pożywienia.
     Adam nie wiedział dokładnie, czym żywią się szczury; nie mógł sobie przypomnieć, czy są mięsożerne. Czy prawdą jest to, co mówią encyklopedie: „Szczur, n.m. gatunek ssaków gryzoniowatych o długim pierścieniastym ogonie”.
     Przypomniało mu się tylko parę legend opowiadanych na ich temat, bajeczek o tonących okrętach, workach ze zbożem i o dżumie. Prawdę powiedziawszy po dziś dzień nie wiedział, że szczury mogą być białe.
     Adam z napięciem patrzył na szczura i słuchał go znajdując w nim jakieś pokrewieństwo z samym sobą. Pomyślał, że on sam także mógłby któregoś dnia skryć się między dwoma nadbutwiałymi deskami i odbywać nocne wędrówki, szukać okruchów między klepkami podłogi, a czasem trafić szczęśliwie u zakrętu piwnicy na pomiot białych karakonów i poużywać sobie na nich.
     Szczur dalej bez ruchu wlepiał w niego swe niebieskie oczka; dokoła szyi miał fałdy tłuszczu czy mięśni. Zważywszy jego wzrost nieco ponad przeciętność oraz sławetne fałdy zwiotczałych mięśni, musiał to być szczur nie pierwszej młodości. Adam nie wiedział także, jak długo szczury żyją, ale z łatwością mógł mu przypisać osiemdziesiątkę. Był już może półżywy, na wpół ślepy i niezdolny do uświadomienia sobie, że Adam żywi wobez niego złe zamiary.
     Powoli, pomaleńku, niepostrzeżenie Adam zapomniał, że jest Adamem, że na dole, w pokoju, w słońcu ma całe mnóstwo własnych gratów; mnóstwo leżaków, pism, wszelkiego rodzaju pisaniny, koców przesiąkniętych jego zapachem i kartek papieru, na których napisał jakby w nagłówku listu: „Droga Michèle”. Butelek po piwie z przetrąconą szyjką i rodzaj róży herbacianej, która z minuty na minutę rozpościerała między czterema ścianami rozgałęziony zapach gorącego kwiatu. Żółtą woń żółtej róży w żółtym pokoju.
     Adam przemieniał się w białego szczura, ale drogą dziwnej metamorfozy; zachowywał nadal swe ciało, jego kończyny nie robiły się różowe, a siekacze nie wydłużały się; nie, jego palce ciągle jeszcze czuć było dymem, pachy – potem, a grzbiet – gdy Adam tak przykucnął tuż przy podłodze – pozostawał nachylony ku przodowi, uzależniony od podwójnie wygiętego kręgosłupa.
     Ale stawał się białym szczurem, bo mówił sobie, że jest białym szczurem; bo nagle uprzytomnił sobie, jaką groźbę rasa ludzka przedstawia dla plemienia tych zwierzątek krótkowzrocznych i kruchych. Wiedział, że może popiskiwać, biec, gryźć, patrzeć dwojgiem okrągłych oczu bez powiek, niebieskich i odważnych; i wszystko to nadaremno. Wystarczy jeden taki człowiek jak on, wystarczy, aby zechciał postąpić parę kroków, unieść nogę w powietrzu, aby szczur był zabity, zmiażdżony, z pogruchotanymi żebrami, z podługowatą głową walającą się na deskach podłogi, w małej kałuży płynu fizjologicznego i limfy.
     I nagle, stawszy się grozą, przeistoczony w niebezpieczeństwo-dla-białych-szczurów, Adam wyprostował się; tym, co teraz przepełniało mu głowę, nie była już wściekłość ani obrzydzanie, ani jaka bądź odmiana okrucieństwa. To było poczucie, że jego obowiązkiem jest zabić.
     Postanowił załatwić sprawę racjonalnie. Najpierw pozamykał drzwi i okna, aby zwierzę nie mogło uciec. Potem pozbierał kule bilardowe; gdy podszedł bliżej, szczur cofnął się trochę, nastawiając swe krótkie uszki. Adam złożył kule na suknie bilardu i zaczął przemawiać do szczura po cichu, z dziwnymi chrapliwymi akcentami w gardle. Mamrotał:
     – Boisz się mnie, co? biały szczurze… Boisz się… Chcesz zachowywać się tak, jakbyś się nie bał… Z twoimi okrągłymi oczkami… Patrzysz na mnie? Przyznaję, że jesteś odważny, biały szczurze. Ale wiesz, co ciebie czeka. Wszyscy, wszyscy z twego rodu o tym wiedzą. Inne białe szczury. I szare, i czarne. Od dawna czekałeś na to, co ci zrobię. Świat nie jest stworzony dla ciebie, biały szczurze. Po dwakroć nie masz żadnego prawa do życia. Po pierwsze, bo jesteś szczurem w świecie ludzi, z ludzkimi budami i zasadzkami, i strzelbami, i łapkami na szczury. Po drugie, bo jesteś białym szczurem w kraju, gdzie szczury na ogół bywają czarne. A więc jesteś śmieszny i to jeszcze jeden powód…
     Przeliczył kule; jednej brakowało. Musiała zatoczyć się pod szafę. Tyczką bambusową Adam omiótł podłogę pod sprzętem i ściągnął z powrotem kościaną kulę. Była czerwona i zimna, a od trzymania jej w dłoni wydawała się większa od innych. W rezultacie bardziej mordercza.
     Gdy wszystko było gotowe, Adam zdecydowany stanął przed bilardem; nagle poczuł się olbrzymem; ogromny facet coś około trzech metrów, pełen żywotności i siły. Niedaleko od niego pod ścianą w głębi, obok czworoboku anemicznego światła, padającego z okna, zwierzę tkwiło bardzo cierpliwie na swych czterech różowych łapkach.
     – Wstrętny szczur! – powiedział Adam.
     – Wstrętny szczur!
     I ze wszystkich sił, na jakie go było stać, rąbnął pierwszą kulą. Trzasnęła w ścianę o parę centymetrów w lewo od zwierzęcia, z łoskotem gromu. W pół sekundy potem biały szczur z piskiem odskoczył w bok. Adam nie posiadał się z uciechy:
     – A widzisz! Zakatrupię ciebie! Jesteś już za stary, nie masz refleksu, wstrętne białe szczurzysko! Zakatrupię ciebie!
     I potem pofolgował sobie. Cisnął pięć razy sześć kul jedną po drugiej; niektóre roztrzaskały się o ścianę, inne odbiły się od podłogi i potoczyły mu się pod stopy. Jedna z kul rozpryskując się ugodziła szczura odłamkiem w głowę pod lewym uchem raniąc go do krwi. Gryzoń puścił się biegiem pod ścianą, a z jego otwartego pyska dobyło się jakby tchnienie świszczącego powietrza. Rzucił się ku szafie, aby się tam ukryć, i z rozpędu uderzył pyskiem o róg sprzętu; ze skowytem zniknął w kryjówce.
     Adam, niezdolny teraz do utrzymania się na nogach, opadł na czworaki. Bełkotał z furią:
     – Won stąd, podłe bydlę! Podły szczur, szczur! Podły szczur! Won stąd!
     Cisnął parę kul pod szafę, ale biały szczur nie dał znaku życia. Wtedy Adam podczołgał się na kolanach i po omacku zaczął dźgać swą tyczką bambusową. Natrafił na coś miękkiego tuż przy ścianie. W końcu szczur wychynął i puścił się w drugą stronę pokoju. Adam skoczył do niego z nożem kuchennym w dłoni. Oczyma przygwoździł zwierzę do ściany: zobaczył na jego potylicy zmierzwioną sierść, ze śladami krwi. Wątłe ciało drgało, boki spazmatycznie podnosiły się i opadały; bladoniebieskie oczy wyłaziły ze strachu z orbit. W dwu czarnych krążkach w głębi przejrzystych źrenic można było wyczytać fatalizm, przeczucie końca przepełnionego śmiercią i trwogą, poblask wilgotny i melancholijny. Strach zmieszany ze skrytą tęsknotą, związaną z wielu szczęśliwymi latami, z kilogramami ziarna lub kawałami żółtego sera, smakowanego spokojnie w rzeźwym półcieniu ludzkich piwnic.
     Adam zaś wiedział, że to on jest tą grozą. On był olbrzymim umięśnionym niebezpieczeństwem, może czymś w rodzaju ogromnego białego szczura, żądnego krwi i mięsa swoich współplemieńców. A tymczasem szczur, ten prawdziwy, dzięki swej nienawiści i trwodze stawał się człowiekiem. Nerwowe drgawki wstrząsały ciałem zwierzątka, jakby miało się rozpłakać albo paść na kolana i zanosić modły. Zgięty w kabłąk na czterech łapach, Adam sunął wrzeszcząc, grożąc, mamrocząc złorzeczenia; nie było już słów, nie były wypowiadane ani odbierane, a z tego pośredniego ruchu wyłaniały się wieczyste, prawdziwe, negatywne; były doskonale geometryczne, nakreślone na niewyobrażalnym tle, mające w sobie coś mitycznego, konstelacyjnego. Wszystko było zapisane wokoło centralnego motywu Betelgeuze’y i Epsilona Woźnicy. Adam zatracił się w pełni abstrakcji; ni mniej, ni więcej, tylko żył; zdarzało mu się nawet popiskiwać.
     Porywał kule i ciskał je w zwierzę, tym razem trafiając, gruchocząc kości, odbijając mięso pod sierścią, wykrzykując słowa bez związku, jak „szczur”, „zabić, zabić”, „obrzydlistwo! biały szczur”, „krzycz, krzycz”, „arrh”, „zdusić”, „morduję”, „szczur, szczur, szczur, szczur”.
     Rzucił nóż ostrzem do przodu i zagłuszył słowa białego szczura najgorszą zniewagą, jaką można obrzucić zwierzę tego gatunku:
     – Wstrętne, wstrętne kocisko!{/jgbox}

 

dodajdo.com

Tags: , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Stretch Marks Removal
Best Eye Cream
Stretch Mark Cream
Dark Circles Under Eyes
how to get rid of dandruff
Skin Id Reviews
Does Murad Work
how to ask a girl out
how to get a girl to like you
Does Proactiv Work
How To Get Rid Of Stretch Marks
How to Get Rid of Acne Scars
how to get rid of flakes
How To Talk To Girls
How To Impress A Girl
How To Get Rid Of Stretch Marks
How to Get Rid of Acne Scars
how to get rid of flakes
How To Talk To Girls
How To Impress A Girl
Stretch Mark Removal Cream
Best Under Eye Cream
Stretch Marks Cream
Dark Circles Under Eyes Men
how to get rid of flakes
SkinId Reviews

Murad Reviews


how to ask a girl out
how to get a girl to like you
Does Proactive Really Work
Stretch Mark Removal Cream
Best Under Eye Cream
Stretch Marks Cream
Dark Circles Under Eyes Men
how to get rid of flakes
SkinId Reviews

Murad Reviews


how to ask a girl out
how to get a girl to like you
Does Proactive Really Work
Stretch Mark Removal Cream
Best Under Eye Cream
Stretch Marks Cream
Dark Circles Under Eyes Men
how to get rid of flakes
SkinId Reviews

Murad Reviews


how to ask a girl out
how to get a girl to like you
Does Proactive Really Work